Przemyślenia nt. blogosfery, czyli czego nie robić

W psychologii znana jest teoria, zgodnie z którą proces "wytwarzania" czegoś przechodzi przez kilka faz, a właściwie najwięcej zajmuje sama faza przygotowania. Potem samo działanie w zasadzie powinno przebiegać sprawnie i badania wykazują, że osoby, u których schemat tak właśnie wygląda, lepiej radzą sobie ze złożonymi zadaniami, które trzeba wykonać np. w określonym terminie.
Zwykle i u mnie tak ten proces wygląda - długo myślę, jak coś ugryźć, zastanawiam się, aż w końcu postanawiam "Dobra, teraz piszę!" i po kilku godzinach pracę zaliczeniową mam gotową (zwykle w takim kontekście się to pojawia). Dlaczego o tym wspominam?

Zastanawiam się, dlaczego podobnie nie idzie mi z blogiem. Zawisł w Sieci i nic się nie dzieje. Z czego to wynika?

Czytałam ostatnio inspirujący post u Styledigger (jak niemal każdy post u niej!) dotyczący pisana na blogu, a konkretnie wskazówek, jak to robić. Jedną z rzeczy, o których pisze blogerka, jest to, że wg niej nie ma czegoś takiego jak wena. Choć przez lata uważałam, że to właśnie wena popycha mnie do pisania różnych tekstów, z czasem moje podejście stało się nieco bardziej realistyczne, a może pragmatyczne? W każdym razie zmierzam do tego, że w przypadku pisania, nawet jeśli źródłem pomysłu była bliżej nieokreślona wena (ewentualnie nieszczęście. Byłam zdecydowanie wręcz podręcznikowym przykładem na zamyśloną, udręczoną nastolatkę.), zawsze to ćwiczenie powodowało, że pisanie sprawiało mi coraz więcej radości i satysfakcji. Czułam, że moje teksty są bardziej dopracowane, mniej chaotyczne, a jeśli nawet ich główną cechą była metaforyczność, to że metafora ta została ujęta w miarę zgrabnie. Byłam zadowolona.

Potem przyszły czasy blogowania o modzie (a raczej o moich ubraniach. Umówmy się, znawczynią mody zdecydowanie nie jestem). I w związku z tym pojawiło się kilka przemyśleń, które po długim czasie pomogły mi podjąć decyzję o zmianie charakteru mojego bloga. Krótko ujęłam to w pierwszym poście, ale dziś chciałabym to rozwinąć.

Muszę przyznać ze wstydem, że nie jestem zbyt na bieżąco, jeśli chodzi o blogosferę (przynajmniej ostatnimi czasy), jednak to, co obserwuję, jeśli już przeglądam blogi, to zanik oryginalności. Własnej formy, sposobu pisania czy innej cechy, która nadaje blogu charakter (wyłączając zdjęcia, które często są jedyną formą wyrazu, czasem zresztą zupełnie wystarczającą - ale o pisaniu mowa). Czasem czytając blogi mam wrażenie, że powstał jakiś kanon pisania postów, które stają się odczłowieczone - podawane są tylko fakty i to w banalny, podręcznikowy sposób i w poście właściwie brak blogera. Natknęłam się kilkakrotnie na posty z serii "5 rzeczy, które musisz wiedzieć o..." (adresów nie będę przytaczać). Pomysł niby fajny, bo można konkretnie napisać o czymś ciekawym. Tymczasem dostaję coś pomiędzy gimnazjalnym, powierzchownym potraktowaniem tematu (post dotyczył akurat psychologii, którą studiuję, można więc powiedzieć, że coś tam wiem), artykułem ze szkolej gazetki (kolumna "Ciekawoski"), a fragmentem Wikipedii. Sama jednak też chciałabym Wam przedstawić przynajmniej podstawowe informacje z psychologii, które mogłyby okazać się ciekawe, jednocześnie unikając stylu artykułu z milionowego portalu dla kobiet o trendach, rozwoju i czymś tam jeszcze. Na swojej stałej liście mam obecnie tylko dwa blogi, jednak każdej osobie zainteresowanej, co według mnie znaczy dobrze pisać, polecam zajrzeć do Styledigger i do Miss Ferreiry.

Drugą sprawą jest często w ogóle zanik treści na blogu. To prawda, wcześniej wspomniałam, że są blogi, na ktorych zdjęcia są zupełnie wystarczające, jeśli chodzi o treść, zauważyłam jednak, że z czasem zaczyna to mnie nudzić. Inspirowanie inspirowaniem, ale lubię poczuć, że za zdjęciami kryje się osoba, która ma osobowość, pomysły, problemy, zalety... Tymczasem często blogi, zwłaszcza te typowo modowe, które przeglądam najczęściej, często treści w ogóle nie zawierają lub jest ona "płaska". Trudno znaleźć mi inne słowo na określenie postów pisanych zawsze tak samo, najczęściej kończonych słowami "Dużo by opowiadać, więc zostawiam Was ze zdjęciami!". Ok, zdjęcia mogą być piękne, ale na pewno nie opowiedzą wszystkiego. Wiele akcji, na które blogerki są zapraszane, pozostaje tajemnicą. Wiele miejsc, które blogerzy odwiedzają, jest pięknie fotografowanych, tymczasem brak jakichś konkretów - co, gdzie albo chociaż ile taka podróż kosztowała. Ostatnio trafiłam na vloga jednej z popularniejszych polskich blogerek, gdzie odpowiadała ona na pytania dotyczące jednej z jej podróży. Na wszystkie pytania dotyczące kosztów odpowiedź była jedna (choć wyrażona różnymi słowami) - cena była "okazyjna". Trudno jednak powiedzieć, czy okazyjność jest tym samym dla dobrze zarabiającego blogera, a studenta wciąż na utrzymaniu rodzicow, ewentualnie dorabiającego w jakiejś dorywczej pracy.

Nie chciałabym też, aby każdy post był epopeją o niczym konkretnym - w tę pułapkę też łatwo wpaść. Drugi post z serii "Nie wiem, o czym będę pisać, ale nie będzie tylko obrazków ubranek" mam nadzieję będzie ostatnim!

Niektórych może dziwić moja wnikliwość i czepialstwo. Trochę mam to we krwi, a trochę wynika to z faktu, że denerwuje mnie, że bylejakość często jest w cenie, bo jest ładna, prosta, przystępna. Nie twierdzę, że sama mam predyspozycje do wspięcia się na wyżyny (świetnych blogerów naprawdę jest niewielu i zwykle osiągnięcie takiego pułapu wiąże się z latami rozwijania bloga i swojego warsztatu pisarsko-fotograficznego) - chciałabym jednak mierzyć trochę wyżej niż pisanie o stylizacjach inspirowanych herbatami (szukajcie, a znajdziecie;)).

I na koniec: jeśli macie linki do blogów wartych uwagi, interesujących, ciekawych czy rozwijających się w dobrym kierunku - dajcie znać!

Udostępnij ten post

2 komentarze :

  1. mimithorisson.com, Pani Mruk i http://www.theroadishome.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć! Nominowałam Twojego bloga do Liebster Blog Award, szczegóły tutaj: http://www.maniawypiekania.pl/2014/03/liebster-blog-award.html . Pozdrawiam - Ania

    OdpowiedzUsuń

Żyj Pełniej © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka