Znalazki #2


Czas na kolejną porcję Znalazków, czyli ciekawych i fajnych rzeczy, które nawinęły mi się ostatnio w Sieci. Dziś podzieliłam posta na dwie części - w pierwszej głównie oglądanie, w drugiej - głównie czytanie. Można przebierać. Dziś mam dla Was 11 propozycji.

Do oglądania

1. Zabawny filmik, w którym Amerykanie próbują wymawiać nazwy polskich miast. Niektóre propozycje naprawdę mnie zdziwiły…

2. Kolejny przeuroczy dziecięcy pokój, który mnie absolutnie zachwycił. Sama bym w takim mogła mieszkać! Pomysł na żyrandol – super!

(zdjęcie pochodzi z bloga www.mybellepapillon.blogspot.com)

3. W DrzewachŚliczne, drewniane domki w lesie i opcja na spa. Jak tylko gdzieś znalazłam ten link i zobaczyłam, czym jest to miejsce, momentalnie się zakochałam (i pożałowałam, że nie stać mnie na takie wspaniałości, ale wszystko przede mną!). Ach, pomarzyć można, co nie?

(zdjęcie pochodzi ze strony www.wdrzewach.pl)


4. 30 emocjonujących zdjęć. Często w ważnym kontekście historycznym. 

5. Wiecie, że jest miejsce, gdzie burza trwa przez 260 dni w roku? Tak jest u ujścia rzeki Catatumbo w Wenezueli. Raj. Jedno z miejsc, które chciałabym zobaczyć, licząc na to, że nie trafię na tutejszą anomalię, czyli brak burzy. Fascynujące zjawisko.

6. TedEd stworzył interaktywny układ okresowypierwiastków chemicznych. Wystarczy wybrać, kliknąć… i można obejrzeć krótki film na temat danego pierwiastka. Edukacja w nowoczesnym wydaniu. Nigdy nie lubiłam chemii i ciężko mi się jej uczyło, ale "za moich czasów" (eh;)) to były tylko nudne podręczniki.


Do poczytania

7. Bardzo mądry tekst na HaloZiemia dotyczący modelu edukacji w Polsce. Dlaczego szkoła nie działa i jest tak uciążliwa? Czego w szkole uczymy, a czego nie i co z tego wynika? Sama byłam zawsze pilną uczennicą i dość obowiązkową studentką z dobrymi lub bardzo dobrymi ocenami. Po latach zastanawiam się, czy ten pęd ku ocenom i niezliczone godziny spędzone przy podręcznikach faktycznie dały mi potrzebną wiedzę? Chyba nie, bo większości rzeczy nie pamiętam – wkuwane na pamięć regułki szybko wyparowywały z głowy, a ja akurat nie miałam szczęścia do nauczycieli-wirtuozów edukacji i niewielu z nich potrafiło nie tylko nauczać, ale i zaciekawić tematem i do tego fajnie go przedstawić. W większości także nie wymagano ode mnie samodzielnego myślenia, a odtwarzania. Szkoda. Ten tekst jest według mnie bardzo potrzebny nie tylko rodzicom i osobom planującym mieć dzieci (w Polsce:)), także czytajcie!

8. Psycholog, psychoterapeuta, psychiatra - czym się różnią? Jako studentka psychologii wciąż spotykam się z pytaniami dotyczącymi mojego przyszłego zawodu. Błędnie zakłada się, że psycholog to to samo co psychoterapeuta. Wiele osób uważa też, że bycie psychologiem oznacza bycie "przyjacielem za pieniądze" (co jest kompletną bzdurą i nie boję się użyć takich słów). W tym krótkim tekście klarownie wyjaśnione zostały najważniejsze różnice i ogólny zarys tych profesji.

9. Wiedzieliście, że w XIX-wiecznej Belgii urządzano kocie wyścigi? To i inne kocie ciekawostki znajdziecie tutajJestem straszną kociarą, więc za ten tekst zabrałam się z dużym zapałem. Jego treść mnie jednak dość zaskoczyła...niekoniecznie na plus:) Ale zobaczcie sami i podzielcie się wrażeniami!



10. Dwa teksty w kontekście Dnia Matki. Pierwszy, mocniejszy, z bloga Sylwii Kubryńskiej, który być może treściowo uderza, ale ma do przekazania bardzo ważną rzecz: to matki, przez pokolenia rodzące i wychowujące dzieci, zapewniają ciągłość ludzkości w najbardziej podstawowym zakresie. Tekst chyba niestety wciąż bardzo aktualny. Drugi, który napisała Nishka, mówi o zdrowym i niezdrowym macierzyństwie. Ujęta w humorystyczny sposób typologia matek ukazuje w gruncie rzeczy sprawę smutną – czyli to jak miłością można „zagłaskać” dziecko i tylko wyrządzić mu krzywdę. A także, mniej lub bardziej świadomie, samej sobie. 

11. Gibtown – miasto dziwolągów. No, jako psycholog bym raczej unikała takich stwierdzeń, ale kilkadziesiąt lat temu nikt się takimi rzeczami nie przejmował, no ale właśnie... to dobrze czy źle? Tekst pokazuje nie tylko zarys historii Gibtown, miejsca, gdzie osoby wyrzucone poza społeczeństwo z racji niepełnosprawności mogły żyć i pracować, ale także uruchamia polemikę: jak daleko można ingerować w decyzyjność osoby niepełnosprawnej w imię politycznej poprawności? Więcej w tekście, zachęcam do lektury, naprawdę ciekawe zagadnienie.

To tyle na dziś. Dajcie znać co Wam się spodobało albo zwróciło szczególną uwagę! Aha, i nie przejmujcie się tym, że licznik komentarzy nie działa - pracuję nad tym:)

A i na koniec mała prywata, ale mój blog, to mogę, nie? Sprzedaję sporo ubrań, może ktoś chce się zaopatrzyć w ciuchy w niskiej cenie? Tutaj znajdziecie zdjęcia i możecie się ze mną skontaktować.

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Żyj Pełniej © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka