Slow Polecenia 09/15


Jakiś czas temu zapowiadałam na Facebooku reorganizację kategorii na blogu. Możecie o ich roboczej wersji poczytać już w zakładce "O blogu", ale wciąż jestem na etapie testowania, dlatego jeśli macie dla mnie jakieś wskazówki – dajcie znać!

Nowy comiesięczny cykl Slow Polecenia, który rozpoczynam tym postem, będzie skupiał się wokół książek, miejsc czy inicjatyw, przy których zatrzymałam się myślami na dłużej albo które według mnie zasługują na szczególną uwagę. Będzie to cykl odmienny do rozpoczętych już jakiś czas temu Znalazków, gdzie od teraz będą pojawiać się listy linków do ciekawych artykułów czy ładnych galerii zdjęć w większej ilości, ale bez ich dłuższego omawiania. Poprzednie posty z tej serii znajdziecie tu i tu. W Slow Poleceniach chcę za to opowiedzieć Wam nieco więcej. Jeśli będziecie mieli apetyt na bardziej rozbudowany post o którejś z pozycji, piszcie! Z przyjemnością się podzielę:)
Zaczynamy! Co mnie urzekło w tym miesiącu?

W kwestii mody...

Książka Joanny Glogazy o slow fashion"Slow fashion. Modowa rewolucja" to obowiązkowa pozycja na liście każdej osoby, która chce na poważnie zająć się kwestią redukcji swojej garderoby, a potem świadomego jej budowania. Napisana lekko (tak jak cały blog Asi, który uwielbiam), szczerze, pełna konkretnych informacji i praktycznych wskazówek przypadnie do gustu każdej osobie, która choć raz w życiu pomyślała o tym, że być może ma za dużo ubrań. I że warto coś z tym zrobić. Przeczytałabym ją w dwa dni, gdyby nie to, że postanowiłam najpierw częściowo choć wprowadzić w życie zalecenia z książki. Na pewno będę często do niej wracać, a z wami podzielę się niedługo wynikiem pewnego ćwiczenia, zaczerpniętego właśnie ze "Slow fashion", które pokazało mi, jak bardzo dałam się zwieść taniej modzie. (PS Planuję bardziej rozbudowaną recenzję za jakiś czas, chcecie?)

Poradnik o materiałach od Simplicite – na blogu Katarzyny dostępny tutaj: bezpłatnie, w formie pdfa. Nie dość, że jest bardzo estetyczny (w końcu autorka przymierza się do pisania książki o minimalizmie), to pełen przydatnych informacji. Znalazłam tam sporo wskazówek dotyczących tego, na co zwracać uwagę przy czytaniu metek przy ubraniach np. dlaczego poliester nie zawsze jest taki zły, a wełna nie zawsze taka super. Poradnik siedzi sobie zapisany u mnie na dysku i na pewno będzie mi przydatny, gdy w końcu w tzw. czasie określanym obecnie jako czas "po obronie", zabiorę się porządnie za planowanie jesienno-zimowej garderoby. 

W kwestii kultury...

Książka "Najpiękniejszy kwiat Podhala" - biografia Heleny Rojówny - książka, którą polecam Wam, jeśli bliskie są wam góry i chcecie poznać niesamowitą historię kobiety, która poświęciła swoje życie na popularyzowanie górskiego folkloru. Mówiąc szczerze, nie jestem fanką góralskiej muzyki czy sztuki ogólnie, choć wydaje mi się, że ma to związek z tym, że widziałam ją tylko w wydaniu krupówkowym. Krupówki czasem nie są takie złe, ale chyba te kilkadziesiąt lat temu nie tylko nie były złe, ba!, były pięknym miejscem i sercem życia kulturowego w Zakopanem. 
Książkę pochłonęłam w jedno popołudnie i wywarła na mnie duże wrażenie. Prócz tego, że jest po prostu ciekawą biografią, to stanowi okazję do wielu refleksji – o wartości życia, o tym, co po sobie zostawiamy, czy w końcu – o górach, które stoją i stać będą. Pod pewnymi względami więc nie jest to lektura łatwa. Jeśli to was nie przekonało, to może przekonają was liczne fotografie Zakopanego z początku poprzedniego stulecia (ten klimat!) czy fakt, że w książce przewija się wiele nazwisk, które być może więcej wam mówią niż "Rojówna". Mamy więc Witkiewicza czy Przerwę-Tetmajera, pośród wielu innych znanych postaci literatury, muzyki czy malarstwa. 

Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie - ci z was, którzy obserwują mnie na Instagramie pewnie wiedzą, że pod koniec sierpnia odwiedziłam Warszawę. Przeszłam tam szkolenie w ramach mojej działalności w Szlachetnej Paczce, chciałam jednak zrobić coś więcej niż tylko przyjechać, zostawić torby, pójść na szkolenie i wpakować się do pociągu, zaplanowałam więc przyjazd nieco wcześniej, by mieć wolny wieczór. Walizkę zostawiłam w skrytce na dworcu i wyruszyłam do Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Dla wyjaśnienia – sztuka nowoczesna kojarzy mi się co najmniej źle. Nie poruszają mnie widoki ogórka postawionego na krześle czy obrazy typu „czarny kwadrat na białym tle”. Zrobiłam jednak mały research i postanowiłam dać takiej formie sztuki jeszcze jedną szansę.

W głównym gmachu Muzeum pocałowałam klamkę - był zamknięty ze względu na zmianę ekspozycji. Pamiętałam jednak, że jakaś jego druga część powinna znajdować się przy ul. Pańskiej (zaraz za rogiem), tak też było. Druga część muzeum wygląda dość industrialnie. W środku jest sklep, kawiarnia i była otwarta też wystawa "Działamy z kolekcją", która podczas wakacji wykorzystywana była do przeprowadzania zajęć z dziećmi. Nie spodziewałam się, że tak mnie wciągnie! Najlepszą częścią była chyba instalacja "Widzę rzeczy, których nie ma" Wojciecha Bąkowskiego, w której wchodziło się do czarnego sześcianu (miał przedstawiać pokój). Było w nim zupełnie ciemno, a w ścianach wciąż coś się poruszało – coś chrzęściło, coś stukało, coś spadało za naszymi plecami – ale nie mogliśmy tego dostrzec. Być może specjalnie zestawiono to z filmem Artura Żmijewskiego "Na ślepo", gdzie można było obejrzeć fragment warsztatów malarskich dla osób niewidomych. Film pozbawiony był wszelkich ozdobników, wzniosłych przekazów czy udawanej radości – był szczery, realistyczny i ukazujący smutek osób, które utraciły wzrok na skutek nieszczęśliwych wypadków. Bardzo wam polecam go obejrzeć, jeśli będziecie mieli okazję.

Niestety, wystawa już jest archiwalna, podaję więc tylko link do niej ze strony Muzeum (klik). Znajdziecie tu m. in. listę zaprezentowanych prac.  Sama mam nadzieję wrócić do Muzeum przy okazji innej ekspozycji.

W kwestii pełnego brzuszka:)

Byliście kiedyś we Frankie’s? Ja po raz pierwszy wybrałam się właśnie w tym miesiącu. Zjadłam naprawdę pyszną sałatkę, którą popiłam wybitnym koktajlem z dodatkiem czarnego bzu. Połączenia smaków są oryginalne, ale nieprzesadzone. Pycha! 


zdjęcie pochodzi z mojego Instagrama

Udostępnij ten post

4 komentarze :

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Mam nadzieję, że kolejne posty będą ściągały zainteresowanych...:D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie:) Dobre posty (i blogi!) trzeba doceniać.

      Usuń

Żyj Pełniej © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka