Za co lubię Tołpę?



Uważam, że dobre rzeczy należy doceniać. Coś, co poprawia jakość naszego życia i powoduje uśmiech na twarzy powinno być znane szerszemu gronu. Dlatego właśnie chcę dziś trochę opowiedzieć o tołpie o tym, czym mnie urzeka. Ich działania to wzór nie tylko dla firm, ale dla zwykłych osób.
(na wstępie: to nie jest wpis sponsorowany)

Znacie pewnie powiedzenie "It's the little things"? W skrócie chodzi o to, że to drobne, miłe, codzienne gesty cieszą najbardziej. Owszem, fajnie jeśli z okazji rocznicy chłopak czy dziewczyna przygotuje swojej drugiej połówce super niespodziankę. Naprawdę należą się za to brawa. Z tym, że na co dzień nie żyjemy tylko niespodziankami. Byłoby to zresztą nudne, bo całą ich istotą jest to, że są zaskakujące. To, co będzie nas budowało jako parę, to sposób bycia ze sobą na co dzień - przygotowanie śniadania, gdy rano się spieszymy, zaopiekowanie się podczas choroby, kartka z miłym słowem schowana do portfela. Myślę, że nie przesadzę, jeśli powiem, że na podobnym mechanizmie działa tołpa. W tym poście w ogóle nie wspomnę o kosmetykach, które są przecież najważniejsze! (No, może na końcu kilka słów).

Pierwszy raz skusiłam się na produkt tołpy jakieś 1,5 roku temu. Nie wiem, dlaczego; nie pamiętam jak na tołpę trafiłam. Urzekła mnie ich prosta filozofia, ciekawe poradniki na stronie, a dopiero w dalszej kolejności produkty, które musiałam przecież najpierw przetestować. Jak się okazało, pierwsze produkty tołpy, jakie nabyłam.... były kompletnie nietrafione. Po prostu nie odpowiadały mojej cerze. I pewnie w przypadku innej firmy bym się zniechęciła - ale dzięki tym "małym rzeczom" dałam tołpie drugą szansę i już się nie zawiodłam. Regularnie używam kilku produktów, z których jestem bardzo zadowolona.

Co takiego jest w tołpie, z czym nie spotkałam się nigdzie indziej?


Nie wiem, na ile poniższe punkty będą odnosiły się do małych zamówień. Ja zwykle robię nieco większe, bo wszystkie podstawowe produkty kończą mi się mniej więcej w tym samym momencie.

1. Kartonik z napisem "dziękujemy". To pierwsze, co widać po otwarciu paczki. Niby takie nic, ale... Kartka jest wykonana z porządnego papieru, estetyczna wizualnie, ładnie złożona. W środku od razu przygotowany jest druk do zwrotu lub reklamacji, a czasem też kupony od partnerów tołpy. Sama tołpa zawsze na skrzydełkach koperty dołącza kupony - jeden dla Ciebie, a jeden dla kogoś bliskiego.

Bardzo w tym wszystkim urzeka mnie też bezpośrednia komunikacja. Dziwnie czuję się, gdy wszędzie nazywana jestem "panią". To słowo brzmi bardzo oficjalnie i poważnie i bardzo żałuję, że język polski w tym względzie nie funkcjonuje bardziej jak angielski.



2. Nalepki do zapisania daty otwarcia produktu. Przez lata żyłam w nieświadomości w kwestii tego, że prócz daty ważności istnieje jeszcze data przydatności po otwarciu, oznaczona zwykle z tyłu opakowania małym pojemniczkiem z napisem np. 3M (3 miesiące), oznaczającym, że owszem, kosmetyk możemy trzymać długo w domu, ale zamknięty. Po otwarciu trzeba go zużyć w 3 czy 6 miesięcy - zależy. Dopiero gdy przy którymś zamówieniu tołpa zaczęła dołączać naklejki zaczęłam na to zwracać uwagę. Fajnie ułatwienie, co nie?

3. Opcja dodawania próbek za 1 grosz. Gdy składacie zamówienie online, można wybrać do niego kilka minipróbek (do 5 sztuk, każda za 1 grosz). Dla mnie wielokrotnie była to świetna opcja do przetestowania kosmetyków, których bałam się kupić od razu w standardowej wielkości. Tym sposobem odkryłam kilka dobrych kosmetyków, a kilka okazało się nie dla mnie i cieszę się, że mogłam je najpierw krótko potestować, zamiast wydać kilkudziesięciu złotych na produkt, który wyrzucę albo komuś oddam.

I tutaj mała niespodzianka, która nie wiem, na ile zdarza się zawsze, bo moje zamówienia w tołpie są regularne, ale nie aż tak częste i już nie pamiętam. W każdym razie czasem w pudełkach, w których są schowane kosmetyki, znajdziecie... kolejne próbki. Często są to rzeczy z zupełnie innej linii, przeznaczonej do innego typu skóry, ale mnie to cieszy. Ja np. mam skórę mieszaną i latam używałam produktów do skóry mieszanej i tłustej, przez co się przesuszała. W tołpie popróbowałam różnych rzeczy i wcale nie używam produktów dla tłustej skóry na co dzień, ale np. cenię sobie maseczkę z tej linii. A w ostatnim zamówieniu dostałam nawet próbkę żelu po goleniu, którą oddałam chłopakowi, i mleczko nawilżające w wersji mini - idealne na podróż.



4. Ekologiczne wykorzystanie materiałów. Nie lubię marnować rzeczy. Nie powiem, żebym była świetna w tym, ale powoduje to u mnie dyskomfort, mam wrażenie, że większość materiałów można jeszcze jakoś wykorzystać. W moim pokoju znajdziecie gazety, które pamiętają moją podstawówkę - często używałam wycinanych z nich liter do różnych kolaży. Chyba dlatego tak do mnie przemawia filozofia tołpy i to, że owa filozofia przekłada się na działanie np. na opakowaniach kosmetyków znajdziecie kilka ogólnych informacji o stosowaniu czy składzie, a w środku opakowania, gdy je rozłożycie, porady dotyczące np. sposoby wmasowywania kremu czy inne ciekawostki. Według mnie - super! Przecież i tak bym wyrzuciła to opakowanie, a tak to jeszcze się z niego jakoś korzysta.

Można się też zastanawiać, na ile jest to sprytny zabieg, a na ile szczere przesłanie. Do mnie ono przemawia i wydaje się autentyczne. "Kupuj mniej" - bo o tym pisze też tołpa na swojej stronie - to coś, czym przecież żyję od dłuższego czasu. Choć może bardziej trafione byłoby "Kupuj świadomiej". W końcu mój podstawowy zestaw pielęgnacyjny (żel do mycia twarzy, płyn miceralny, tonik, krem na twarz i pod oczy) może się komuś wydawać już zbyt rozbudowany, ale chodzi o to, żeby umieć dopasować produkty i ich ilość pod swoje potrzeby. Autentyczne potrzeby, a nie kreowane przez markę.

5. Mini-poradniki na stronie. To trochę wybiega poza moje ostatnie zamówienie, ale na stronie tołpy funkcjonuje całkiem fajne narzędzie, dzięki któremu za pomocą kilku kliknięć możecie określić stan swojej cery lub skóry ogólnie. W dość prosty sposób sortuje ono kosmetyki zgodnie z wytycznymi, które mnie ułatwiły nawigację na stronie i wybór. Pamiętajcie jednak, że we wszelkich tego typu poradnikach trzeba wziąć poprawkę na to, że mimo wszystko jest to pewien algorytm - ogólna zasada, która ma wam coś podpowiedzieć, ale nie podjąć za was decyzję.

Na koniec obiecane kilka słów o moich ulubieńcach: na chwilę obecną używam regularnie żelu do mycia twarz z serii green (z lukrecją) i płynu miceralnego z serii białe kwiaty (ma bardzo łagodny zapach i jest ultra delikatny). W sumie to trochę punkt 6. - uwielbiam to, że kosmetyki pachną naturalnie, nie są to zawsze zapachy w sposób oczywisty piękne, ale zdecydowanie bardziej mi odpowiadają niż sztucznie perfumowane kosmetyki innych marek.



Są tu inne użytkowniczki i miłośniczki tołpy?:) Może chcecie, żebym jakoś rozwinęła ten temat, podzieliła się wrażeniami?

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią w komentarzach lub na Facebooku. Możesz też napisać do mnie maila - nie krępuj się!

Benia

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Żyj Pełniej © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka