Prosty przepis na szybkie ciasteczka pieguski


Jest przewrotnie - dwa dni temu piekłam kruche słodkie ciasteczka, dziś - po założeniu aparatu - ostatnie, o czym myślę, to gryzienie. Jednak jeśli jesteście wśród szczęśliwców mogących normalnie używać zębów i lubicie proste przepisy na coś słodkiego, to ten post jest dla Was.

Wątki kulinarne to raczej nie jest moja brożka, ale bardzo chciałabym to zmienić. Na początku muszę się nieśmiało przyznać, że nie umiem piec. Naprawdę. Nigdy nie zrobiłam sama ciasta od podstaw, dlatego gdy po raz pierwszy zabrałam się za ciasteczka-pieguski, byłam przerażona. Czułam się jak małe dziecko, którego kiedyś uczono, że nie wolno dotykać czajnika, bo jest gorący. Na szczęście przepis znaleziony przez mojego chłopaka okazał się wystarczająco prosty, by mógł go ogarnąć totalny amator (czyli ja). Jest przy tym nie-slow, ale nie widzę problemu, żeby zastąpić niektóre składniki na zdrowsze odpowiedniki - jeśli macie pomysły, na jakie, dajcie znać w komentarzach!

[Na marginiesie: Mam tylko zdjęcie efektu końcowego. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, ale ciasteczka piekłam dość późno, a prócz tego tego dnia działo się dużo, także w kuchni - zwyczajnie nie miałam za bardzo przestrzeni na porządne zdjęcia, a byle jakich nie chciałam robić. Szczegółowy opis powinien Wam wynagrodzić ewentualną niejasność w przepisie:)]

Czego potrzebujemy?

Podane poniżej proporcje pozwolą Wam na przygotowanie ok. 50 ciasteczek.
- ok. 3/4 kostki masła
- 1/2-3/4 szklanki cukru trzcinowego
- 1 jajko
- 2-2,5 szklanki mąki
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki sody
- garść rodzynek
- ok. 150 g orzechów nerkowca
- czekolada mleczna (wedle uznania, ja dałam 3/4 tabliczki)

Co należy zrobić?

1. Masło i cukier ucieramy na masę. Masła wcześniej nie roztapiamy, choć oczywiście wygodniej będzie, jeśli będzie miękkie, a nie od razu wyjęte z lodówki.

2. Dodajemy jajko i ponownie ucieramy całość.

3. Dodajemy mąkę - ja radzę dodawać ją stopniowo, sprawdzając konsystencję masy - a także sól i sodę i miksujemy. Ciasto, które Wam wyjdzie, niekoniecznie musi być od razu bardzo miękkie. Pamiętajcie, że duży dodatek masła spowoduje, że po włożeniu ciastek do piekarnika, one ładnie się "rozpłyną". Jednocześnie trzeba uważać, żeby nie przesadzić z mąką, bo ciasto zwyczajnie nie będzie się dobrze kleić.

4. Dodajemy dodatki - rodzynki, pokrojoną czekoladę i orzechy. Całość mieszamy tak, żeby dodatki ładnie rozeszły się po cieście.

5. Teraz formowanie ciasteczek! Na początek z kawałków ciasta tworzymy kuleczki. W zależności od tego, jakiej wielkości chcecie mieć ciastka, możecie zrobić mniejsze bądź większe kulki. Moje zwykle są wielkości orzecha włoskiego lub nieco większe. Po zrobieniu kulki łapię ją z obu stron i lekko spłaszczam tak, że powstaje nam mini, dość gruby placuszek. Tak jak pisałam, ciastka się troszkę rozejdą i spłaszczą, więc jeśli na początku zrobimy je zbyt cienkie, to nam się przypalą (no chyba, że chcecie pokombinować:)).

6. Ciasteczka wykładamy na blachę (bez smarowania, bo masło mamy już w cieście) i pieczemy w 200 stopniach przez ok. 15 minut. Tutaj bardzo dużo zależy od Waszego piekarnika. Mój system pieczenia zakładał, że na początku ciastka piekłam przez 10 minut z obu stron, potem przez ok. 3 minuty tylko z góry, a na koniec przez ok. 3 minuty włączałam termoobieg. Wówczas ciastka wychodzą kruche i dość przypieczone - ale nie za bardzo. Możecie popróbować innych opcji, jeśli wolicie mniej spieczone ciastka:)

7. Po wyjęciu ciastek z piekarnika, trzeba je ostrożnie przełożyć do miski czy na talerz. Moje wyszły dość delikatne i gdy do tego były gorące, trzeba było uważać, żeby się nie rozpadły. Nie przejmujcie się tym za bardzo - gdy ciastka ostygną, trochę jednocześnie "stężeją" i będą na pewno pyszne.



Gotowe! Smacznego:)

Jak podoba Wam się przepis? Może macie pomysły na jego udoskonalenie albo "uzdrowotnienie"?:) 

Ściskam,
Benia.

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Żyj Pełniej © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka