Styczniowy plan czytelniczy



Pisałam Wam o nowym podejściu do noworocznych postanowień - zamiast ogólnych haseł, konkretne plany. Jednym z pierwszych jest plan "Czytam minimum 2 książki w miesiącu". Czy to dużo, czy mało, to ocenić musice sami. Dla mnie to całkiem sporo, zwłaszcza biorąc pod uwagę przykre odkrycie, jakiego dokonałam, rozmyślając nad postem o postanowieniach - zdecydowana większość czytanych przeze mnie książek w ciągu ostatnich lat, było lekturami obowiązującymi mnie na uczelnię. Biję się w pierś i zmieniam ten stan. Wydaje mi się też, że średnio książka na 2 tygodnie to optymalna i realna opcja przy moim trybie życia.

Mam całkiem sporo nowych książek, które dostałam z okazji urodzin/Świąt (u mnie jest to takie kombo). Być może mało w duchu minimalizmu, ale jeśli jest coś, co uwielbiam, to są to koncerty i książki. Przeprowadzając się mogłam zabrać ich tylko kilka, ale bardzo szybko półka zapełniła te braki.

Czy książki są warte polecenia, okaże się pod koniec miesiąca. Jeśli tak, to podzielę się z Wami przemyśleniami jak było np. w przypadku "Mniej" Marty Sapały lub dodam lekturę do styczniowej edycji Slow Poleceń (gdzie np. znalazłam się książka "Najpiękniejszy kwiat Podhala"). Tak czy siak - obserwujcie!

Na styczeń zaplanowałam:


"Filary Ziemii" Ken Folleta - no, troszkę oszukałam, bo książkę zaczęłam tuż przed Sylwestrem, ale wiedziałam, że lwią część przeczytam dopiero w styczniu. Książka zapowiada się naprawdę pasjonująco. Uwielbiam średniowieczne klimaty w powieściach. Nie tak dawno polecałam Wam "Kobiety w czasach katedr" - książkę faktograficzną, które w świetny sposób uzupełnia moje rozumienie np. fukcjonowania klasztorów w XII wieku, co pojawia się także w "Filarach Ziemii". Zobaczymy, jak będzie dalej, muszę też przecież wziąć poprawkę a element fikcji w powieści, niemniej jednak obie te ksiązki wydaja się w pewien sposób uzupełniać.

"Magia sprzątania" Marie Kondo - książka przewijała sie gdzieś w moim feedzie na Facebooku już wielokrotnie, potem przeczytałam też o spotkaniu z autorką tej książki u Katarzyny z Simplicite i poczułam się zafascynowana. Faktem jest, że mam lekką manię ogarniania i porządkowania (to chyba dziedziczne), ale zawsze tego typu zachowania są przejawem czegoś - być może nadmiernej kontroli, bałaganu w głowie, albo wręcz przeciwnie - wewnętrznego porządku. Wydaje mi się, że do tego nawiązuje właśnie Marie we wstępie, ale że przeczytałam zaledwie kilkanaście stron, nie będę wysuwała wniosków na wyrost. Mam wrażenie, że będzie to ciekawa psychologicznie lektura, mimo tytułu powodującego na wielu twarzach uśmiech politowania.

*(jak zdążę) "Historia kotów" Madeline Swan - zanim sama ją dostałam, obdarowałam nią dwie inne osoby i od razu zapragnęłam też przeczytać tę książkę. Ponoć jest mocno historyczna (jak tytuł wskazuje, choć po recenzjach w internecie widzę, że niektórzy oczekiwali chyba lżejszej treści) i jest w niej sporo ciekawostek. Trochę obawiam się makabrycznych historii, związanych np. z przesądami dotyczącymi czarownic i kotów, ale z drugiej strony jestem ciekawa, co w niej znajdę.



A Wy? Co czytacie w styczniu? Może możecie coś polecić?

Ściskam,
Benia


We wszystkie posty wkładam dużo serca. Będzie mi miło, jeśli poświęcisz chwilę na podzielenie się swoimi wrażeniami dotyczącymi wpisu w komentarzach lub na moim Facebooku

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Żyj Pełniej © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka